W poszukiwaniu lepszego bytu i dobrze płatnej pracy, zmieniamy często otoczenie i próbujemy dać sobie szansę na lepsze życie. Czasem z pomocą przychodzą nam nasi znajomi, czasem dajemy sobie radę na własną rękę. Mnóstwo osób z Polski stara się szukać zatrudnienia za granicą, gdyż są tam nieporównywalnie większe stawki, niż w naszym kraju. Jednym z najważniejszych czynników podczas poszukiwania pracy, będzie z pewnością to, byśmy nauczyli się w dobrym stopniu języka obcego. Pozwoli nam to na dużo lepszy start i większą szansę, że zaraz po dojechaniu na miejsce docelowe, pracodawcy będą się o nas zabijać.

Jak znaleźć pracę za granicą, gdy nie znamy języka obcego, a chcemy pracować na obczyźnie w naszym zawodzie? Przede wszystkim musimy być fachowcami w tym co robimy. To da nam duże szansę, że polski pośrednik postara się nas gdzieś wkręcić i ulokować w takie miejsce, w którym będą pracować same osoby z naszego kraju, bądź też ludzie z bloku wschodniego, z którymi zawsze łatwiej nam się porozumieć. Oczywiście w tym czasie codziennie po pracy, oraz w wolne weekendy, powinniśmy wykazać się wielką ambicją i starać się nauczyć co najmniej kilka słówek, tak by zatrudniające nas osoby widziały, że jesteśmy bardzo ambitni.

Sam przeżyłem kiedyś taką sytuację i wiem jak ważne jest to, by pokazać się z dobrej strony. Wyjechałem do Wielkiej Brytanii zaraz po szkole średniej i wojsku, gdyż w Polsce nie mogłem znaleźć żadnego dobrze płatnego i satysfakcjonującego mnie zatrudnienia. Byłem młodym chłopakiem i angielski znałem jedynie z filmów, lub wielu meczów oglądanych w telewizji z tego kraju. Jak wiadomo jeśli nie jest się totalnym ignorantem i ma się jakiś zmysł do nauki, to łatwo jest nam przyswoić choćby pojedyncze słowa. Oczywiście angielski mieliśmy też w szkole od szkoły podstawowej, ale poziom jego nauczania przemilczę, gdyż był poniżej krytyki.

Po doleceniu na miejsce udałem się do mieszkania znajomych, którzy zadeklarowali się, że na kilka tygodni, dopóki w pełni się nie zadomowię, dadzą mi dach nad głową i pozwolą, bym się spokojnie zaaklimatyzował. Tak też się stało i przez pierwszy tydzień rozglądałem się za wszelkimi ofertami, ale robiłem to na spokojnie, gdyż dałem sobie 2,3 tygodnie czasu na obycie się z nowym miejscem zamieszkania i douczenie języka. Miałem duże szczęście, że moi znajomi z Polski mieszkali tam już ponad 7 lat i znali ten język bardzo dobrze. Nauczyłem się więc od nich w tydzień więcej pożytecznych kwestii, niż w całej szkole przez kilka lat.

Znajomi uczyli mnie najlepszą metodą, jaka z perspektywy czasu istnieje według mnie i udało się naprawdę szybko złapać podstawy języka, potrzebne do podjęcia pracy. Była to metoda całych zdań i próby rozmowy od razu, bez uczenia się słówek. Miałem po prostu mówić to, czego nauczyłem się w kraju i oni poprawiali każdy mój błąd. Brzmiało to co prawda zabawnie i jak typowe ,, kali być „, lecz właśnie dzięki temu sposobowi zacząłem łapać całe zdania. Były to podstawy typu jak odnaleźć się w sklepie spożywczym, bądź też jak przedstawić się w pracy, którą znajdę i poradzić sobie z podstawami. Z każdym dniem zacząłem zauważać, że idzie mi coraz lepiej i że mam do tego języka naprawdę dużą smykałkę.

Zacząłem też łapać powoli fajny akcent, gdyż miałem do tego dobre predyspozycje i nie mówiłem z naszym twardym, wschodnim akcentem. Pracę znalazłem po 3 tygodniach od przylotu do Anglii. Podczas jednego z poranków oddzwonili do mnie Anglicy z restauracji, do której między innymi aplikowałem. Mówili bardzo powoli, tak bym zrozumiał, gdyż napisałem w ogłoszeniu, że uczę się powoli ich języka. Byli bardzo wyrozumiali i to przekonało mnie, bym tam na drugi dzień pojechał. Rozmowa okazała się dla mnie prostsza niż myślałem. Rozumiałem prawie wszystko, a sam mówiłem powoli i trochę łamanym angielskim, ale oni kiwali głową i wszystko rozumieli. Pracę zacząłem tego samego dnia i trwała ona tylko 3 godziny, gdyż było to tak jakby wprowadzenie.

Praca w restauracji należy do tych, w których cały czas ma się ręce pełne obowiązków i nie ma czasu na nudę. Cieszyłem się z tego, gdyż nienawidzę nudzić się w pracy i mieć poczucia, że się obijam. Lubię gdy pracodawca docenia mnie za mój wysiłek i gdy wypłaca mi bonusy. Gdy ktoś lubi minimalizm, to nigdy nie osiągnie sukcesu i zawsze będzie stał w jednym miejscu. Dlatego trzeba dawać z siebie wszystko i jeśli marzymy o pracy poza granicami kraju, to musimy się przede wszystkim mocno przyłożyć do nauki języka obcego, a później dawać z siebie wszystko.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here